blog background
 
Krzysztof Mączkowski: Ezoteryczny Poznań
kultura, społeczeństwo, środowisko
metka_epoznan
Andrzej Białas [*]
ok
9
not ok
0
liczba odsłon: 339

Polska poznała Andrzeja Białasa trzy lata temu po słynnej rozmowie, gdy ten odmówił wojewodzie wielkopolskiemu odczytania tzw. apelu smoleńskiego podczas uroczystości 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca’56 . W trakcie nerwowej reakcji tego drugiego Andrzej powiedział: „ja akurat już umieram, więc mi to powiewa. Nie musi mi pan grozić”.

W Polsce o Andrzeju Białasie usłyszeliśmy przez politykę, ale to nie polityka kształtowała jego osobowość. Nie ona nadawała rytm jego życiu. Stał się znany dzięki polityce z przypadku. Nie stał się przez to inny, nie zadzierał nosa, jakby chciał o tym bardzo smutnym incydencie zapomnieć.

Ale w Poznaniu nigdy nie był osobą anonimową. Ja go poznałem w trakcie swojej aktywności samorządowej i od początku jawił mi się jako społecznik, samorządowiec, choć był osobą o niezwykłej aktywności na wielu polach. Miał wielką siłę przekonywania i zjednywania sobie ludzi. Nie siłą. Uśmiechem i entuzjazmem. To właśnie Andrzej Białas przekonał mnie do idei ruchów miejskich. To on, jako założyciel i pierwszy prezes stowarzyszenia My-Poznaniacy, swoją aktywnością i serdecznością pokazywał niepolityczną stronę miejskiego samorządu.

Nie ukrywam, że na początku, gdy ruchy miejskie zaczęły wkraczać na scenę poznańskiego samorządu, nie miałem do nich przekonania. Z różnych względów, nieważne w tej chwili jakich. Ale wtedy to właśnie Andrzej Białas z kilkorgiem wspaniałych ludzi dokonał małej rewolucji w mentalności nie tylko mojej, ale innych ówczesnych poznańskich radnych – pokazał siłę społeczników.

Był wielkim wizjonerem: przekonywał, że ruchy miejskie mają szansę zmienić poznańską rzeczywistość na własne konto. I choć w Radzie Miasta Poznania w ubiegłej kadencji był to jeden radny, a obecnej są to dwie osoby – to ich pokazywał jako przykład dobrego zaangażowania i pracy. Nigdy nie wskazywał na siebie, choć to również on, wpierw jako założyciel i przewodniczący Rady Osiedla Ławica, jako założyciel i przewodniczący stowarzyszeń My-Poznaniacy i Prawo do Miasta, jako szef Gabinetu Prezydenta Poznania, potem jako prezydencki pełnomocnik ds. społeczeństwa obywatelskiego, był idealnym przykładem zaangażowania i pracowitości.

Wszystko co robił, czynił z wielkim przekonaniem. Chyba rzadko miewał chwile zwątpienia. Jednym z jego pierwszych publicznych zaangażowań, z którym ja miałem do czynienia, była konsekwentna obrona Lasu Marcelińskiego przed zniszczeniem przez wytyczenie drogi na jego obszarze, nawet wtedy, gdy inni tracili nadzieję. Tego już nie pamiętam, ale ktoś niedawno wspominał, że jako szef Rady Osiedla Ławica łaził po sali Rady Miasta z planszą z hasłami przeciwko jego niszczeniu.

Każda rozmowa z Andrzejem, nawet gdy dotyczyła spraw służbowych, miała wątek prywatny. Po prostu lubił rozmawiać z innymi i czerpać z nich dobrą energię. Gdy ze swojego pobytu w szpitalu w ostatnich tygodniach zrobił facebookowe show (niezliczone zdjęcia z odwiedzającymi go znajomymi), to nie po to, by inni nad nim się rozczulali, ale po to, by pokazać swą autentyczną radość z bycia w gronie ludzi, których autentycznie lubił.

Kto miał szczęście rozmawiać z nim albo chociaż utrzymywać z nim kontakt przez Facebooka wie, że z każdej normalnej wędrówki np. do Paryża potrafił wyrysować fascynującą opowieść na miarę wędrówki dookoła świata. Nie dlatego, że lubił koloryzować, ale dlatego, że we wszystkim znajdował mnóstwo radości.

Bez względu na to, czy był „zwykłym” radnym osiedlowym, założycielem stowarzyszeń samorządowych, czy „ważnym” dyrektorem Gabinetu Prezydenta, Andrzej Białas był taki sami. Pełen wigoru, optymizmu i radości. Kto miał okazję spotykać się z nim, pamięta, że spotkanie z nim to zawsze była wielka radość. Jeśli martwiły go jakieś sprawy publiczne w regionie czy mieście, zawsze umiał znajdować w tym siłę do aktywnego przeciwdziałania złu i zwątpieniu.

Nawet ze swojej choroby robił sobie jaja. Znając moje indiańskie zainteresowania rzekł mi niedawno, że w niemieckiej klinice, do której ostatnio jeździł, był uznawany za największego przyjaciela Indian. Gdy zapytałem, dlaczego, odpowiedział ze śmiechem: „bo wiem, kto to Winnetou!”.

Do końca życia będę pamiętać jego, charakterystycznie brzmiące, powitanie „cześć Myszaku!”. I strasznie mi będzie tego brakować.

 

 

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
avatar
KRZYSZTOF MĄCZKOWSKI
kmaczkowski.epoznan.pl
RSSsend_message
ARCHIWUM WPISÓW
Troska czy histeria? (10 wrz 2019)
Andrzej Białas [*] (3 wrz 2019)
Trzesienie ziemi Jarosława Pucka (27 sie 2019)
Rezerwaty dobra (23 sie 2019)
O poranku... (20 sie 2019)
Magia wieczoru (13 sie 2019)
Takich "dobrodziejów" Dobrej Sprawy nam nie potrzeba... (6 sie 2019)
Becoming, pokaz eleganckiej siły (21 cze 2019)
Młodzieżowy Strajk Klimatyczny - czas by posłuchać młodych... (15 mar 2019)
NIKSY, opowieść o ucieczkach i powrotach (29 sty 2019)
Chore podziały w 100-lecie odzyskania niepodległości (30 paź 2018)
Indiański świat Pow Wow w Poznaniu! (18 paź 2018)
Nie wyrywajmy człowieka z natury! (21 wrz 2018)
Sierpień'80 był przełomem, trzeba umieć to docenić. (31 sie 2018)
Nowiny ze świata (14 sie 2018)
Poznański Czerwiec'56. Duma, radość i refleksja. (28 cze 2018)
Mundial czy wojna? (20 cze 2018)
Gdzie leży granica wytrzymałości? (25 maj 2018)
ŚCIANA (20 kwi 2018)
Co głupiego można powiedzieć o smogu? (6 mar 2018)
Polak Polakowi smogiem (23 lut 2018)
Dumna, kochana prowincja (12 sty 2018)
Smród (wielko)polski (7 lis 2017)
Wyspa Żółwia (3 lis 2017)
Dennis Banks z dalekiego ludu Anishinabe 1937 - 2017 (31 paź 2017)
Mówisz, że dasz sobie radę sam...? (27 wrz 2017)
Zabić nienawiść w sobie (29 sie 2017)
Jerzyki, miejskie ptaki (18 lip 2017)
Wizjonerzy z Sieci (30 maj 2017)
Sienkiewicz po amerykańsku... (26 maj 2017)
Woda jest życiem (23 maj 2017)
Unia Europejska jako jedno wielkie "merde" (19 maj 2017)
Eco-szydera (12 maj 2017)
Tango na prerii (9 maj 2017)
Byliśmy głupi (5 maj 2017)
Wspólne "święta majowe"? (2 maj 2017)
Nadzieja, Początek i Nowa Droga (21 kwi 2017)
Dezercja nauki i kultury ze swej misji (18 kwi 2017)
Wczoraj. Dziś. Jutro. (7 kwi 2017)
Nie dewastujmy Starego Miasta w Poznaniu i Puszczy Białowieskiej! (24 mar 2017)
Dwie narracje dwóch społeczeństw (21 mar 2017)
Nie będą drzewa pluć nam w twarz! (14 mar 2017)
Jak się zachować w Dzień Kobiet? :) (8 mar 2017)
Każde życie jest święte (3 mar 2017)
Postanowienie noworoczne 2017 (2 sty 2017)
Pokój trwał tylko chwilę (27 gru 2016)
Poznań bez smogu. Czy to możliwe? (23 lis 2016)
Dramat Obozu Świętej Skały (5 lis 2016)
Za ciasne gacie deweloperów (25 paź 2016)
Ile rezygnacji w "spotkaniach bez przyszłości", a ile nadziei? (21 paź 2016)
Środowisko i zdrowie - naczynia połączone (20 wrz 2016)
Dziedzictwo Sierpnia'80 (1 wrz 2016)
Zazdroszczę poetom... (9 sie 2016)
Świat po Nienackim istnieje (8 lip 2016)
60. rocznica Poznańskiego Czerwca'56. Antylekcja patriotyzmu (1 lip 2016)
Poznań był pierwszy... (28 cze 2016)
Mój 4 czerwca 1989 (3 cze 2016)
Ślepe ścieżki edukacji ekologicznej (20 maj 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... I nadal jej nie ma... (27 kwi 2016)
Prosty wybór (19 kwi 2016)
Gdzie ten Chrzest??? (16 kwi 2016)
Dwanaście srok za ogon (12 kwi 2016)
Imponujący Nowy Jork (31 mar 2016)
Ech, cywilizacja schodzi na psy ... (29 mar 2016)
Historii nie oszukamy... (25 mar 2016)
Była rzeka, nie ma rzeki... (22 mar 2016)
"Oj, Poznań, Poznań, ja was nie poznaję!" (16 mar 2016)
Nie ma wspólnoty... (12 mar 2016)
Do czego służy las? (1 mar 2016)
Jak nie kochać książek? (23 lut 2016)
Niewolnicze gnomy elektroniki (16 lut 2016)
Ekologia też czeka na dobrą zmianę (12 lut 2016)
Woda (5 lut 2016)
Przekleństwo XXI wieku (2 lut 2016)
Miasto, ciekawostka ... przyrodnicza (12 sty 2016)
Dobrego Nowego Roku! (5 sty 2016)
Czas pamięci o masakrze nad Wounded Knee (29 gru 2015)
Krytycznie o blogach książkowych (15 gru 2015)
Jeśli dokarmiać, to mądrze (11 gru 2015)
Bardziej znani Komancze (3 gru 2015)
Polityka jak narkotyk (1 gru 2015)
Nowe wyzwania w ochronie środowiska (13 lis 2015)
Biało-czerwono-brunatna (10 lis 2015)
Po opadnięciu bitewnego kurzu ... (3 lis 2015)
Papieskie "TAK" dla Ziemi (11 wrz 2015)
Święto demokracji? Wolne żarty... (7 wrz 2015)
Piszę do Was, ludzie "Solidarności"...! (28 sie 2015)
Detroit - przestroga dla polskich miast. (25 sie 2015)
Cały świat się chwali, a my...? (21 sie 2015)
Specjaliści od Syryjczyków (28 lip 2015)
Polskie psucia (21 lip 2015)
Boso, na palcach i w jeden dzień (17 lip 2015)
"Przyroda nigdy nie zawiedzie ludu, który ochrania jej pierwotne piękno" (14 lip 2015)
Gorzka Tequila (10 lip 2015)
Rude jest złote (7 lip 2015)
Kultura ma się dobrze (24 cze 2015)
Szybkość i hałas (12 cze 2015)
Racja PiS i racja PO (26 maj 2015)
Trujemy się sami... (19 maj 2015)
"Polska A", "Polska B" i inne bzdury (12 maj 2015)
Powoli tracę cierpliwość... (6 maj 2015)
Chcecie naprawy Rzeczypospolitej? (29 kwi 2015)
Miasto jako przestrzeń przyrodnicza. (7 kwi 2015)
Miasta (31 mar 2015)
Grabaż 30 - Grabaż 50 (16 mar 2015)
Sprawa odkrywki wymaga szybkich decyzji (19 lut 2015)
Poznań zamknięty (20 sty 2015)
Trudne sąsiedztwo (5 sty 2015)
Niezwykłości wpadające z drzwiami bez pukania… (2 sty 2015)
Dlaczego należy pamiętać o masakrze w Wounded Knee? (29 gru 2014)
Piszczące Piszczele w Pidżamie Porno (19 gru 2014)
Popadłem w nałóg. Poważka. (16 gru 2014)
Umarł król, niech żyje król (11 gru 2014)
Czy Pan Samochodzik jest drewniany? (4 gru 2014)
W Poznaniu przeciąg zmian (1 gru 2014)
Ekologiczne priorytety dla Poznania 2014-2018 (28 lis 2014)
Yamato. Bicie serca Matki Ziemi. (25 lis 2014)
Polska śmierdzi... (21 lis 2014)
Poznański poligon samorządowy (18 lis 2014)
Przybieżeli do Betlejem Maria Czubaszek, Nergal i szefostwo Empiku (14 lis 2014)
O indiańskim bieganiu - rozmowa (3 lis 2014)
Popatrz w niebo! (29 paź 2014)
Po co ta ekologia? (17 wrz 2014)
Książki, które ... (13 wrz 2014)
Szarości i kolory Pine Ridge (19 sie 2014)
Indiańska droga po asfalcie (14 sie 2014)
Czy "oszołom" może być partnerem? (23 lip 2014)
Tymona Tymańskiego AD HD (18 lip 2014)
O Macieju, co rozmawiać potrafi... (11 lip 2014)
Jak nie zmienić wakacji w koszmar (1 lip 2014)
Dwa zdziwienia (24 cze 2014)
Shakin' Stevens vs. Limahl (13 cze 2014)
Zamieszanie wokół "deklaracji wiary" (10 cze 2014)
Nie zapominajmy o dziedzictwie "Solidarności" (3 cze 2014)
Eurowybory jako casting do kiepskiego kabaretu (23 maj 2014)
Polscy (i poznańscy) indianiści (22 kwi 2014)
Śmieci w mediach (4 mar 2014)
Jestem Polakiem i kocham polską przyrodę (6 lut 2014)
Dziękuję! (31 sty 2014)
No uśmiechnij się...! (24 sty 2014)
Poznańska wojna o Studium (10 sty 2014)
Nie ma wolności bez czytania (3 sty 2014)
Dobrego i pięknego Nowego Roku 2014 (31 gru 2013)
Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi... (29 gru 2013)
10 procent (28 gru 2013)
Bóg się rodzi, a ludzie klną na korki... (23 gru 2013)
Opowiadanie kolejowe (17 gru 2013)
Potrzebny nowy okrągły stół odpadowy (26 lis 2013)
Tragedia lekceważeniem pisana (19 lis 2013)
Krótki przewodnik po wielkopolskim funduszu ochrony środowiska (13 wrz 2013)
Do nadwiślańskich i nadwarciańskich kowbojów (20 sie 2013)
Ekologia to nie wstecznictwo (13 sie 2013)
Klimatyczny szczyt prowokacji (9 sie 2013)
Indiańskie PowWow to też ... polska tradycja (2 sie 2013)
Szaj szubidu szaj szubidu szaj ............ (19 lip 2013)
A na plaży w dzień plażowy... (16 lip 2013)
Pedofil w "Głosie" (18 cze 2013)
Dobry czas na obserwacje ptaków. Z pomocą "Ptaków" Collinsa (12 cze 2013)
Kościół kontra Poznań. O co tym razem? (31 maj 2013)
Jacy są Poznaniacy? W odpowiedzi Wojciechowi Krukowi (24 maj 2013)
Wydane w Poznaniu: Oczy Wuja Sama (21 maj 2013)
Jeszcze raz o gospodarce odpadami (16 maj 2013)
Gospodarka odpadami kosztuje. Jak wszystko. (13 maj 2013)
Warta Poznania warta (9 maj 2013)
Dzień dobry Poznaniu! (8 maj 2013)
Zdjęcie: Sebastian Urbański